Tomasz Samolik odpowiada w Ambiens za przeprowadzenie kontroli w terenie w ramach monitoringów ornitologicznych i chiropterologicznych. Jak wygląda jego dzień pracy? Czy praca przyrodnika jest łatwa i lekka? Tutaj opowiada nam o swoich doświadczeniach  oraz dlaczego ciągle jest „w terenie”;)

Jak się zaczęła Twoja kariera przy monitoringach przyrodniczych? Skąd taki pomysł?

Pierwsze zlecenia robiłem wraz z kolegą, dla firmy znajomego. Jeździliśmy wtedy w teren jego Skodą Favorit. Przez następne lata przerobiliśmy kilka rożnych samochodów, ale mam wrażenie, że tak wygodnych foteli nie było już w żadnym innym samochodzie… A było to  dość istotne, bo czasem zdarzało się spać w aucie pomiędzy poszczególnymi kontrolami. Niestety, auto miało jedną wadę – mianowicie gdy przy uruchomionym silniku włączaliśmy detektor ultradźwiękowy,  to ten „dostawał świra” i o objazdach z włączonym detektorem nie było mowy.  Okazało się, że trzeba było odsunąć się od auta na jakieś 15 metrów, żeby móc nagrywać cokolwiek innego niż szumy. Zanim jednak to odkryliśmy, zrobiliśmy serię eksperymentów polegających na „nagrywaniu” auta z różnych odległości, co musiało nieźle wyglądać z perspektywy mieszkańców tamtej  wsi.

Praca w terenie daje dużo satysfakcji, choć wbrew pozorom na ogół jest bardzo ciężka, bo wymaga dobrej kondycji fizycznej i odporności na brak snu. Niektóre wykonane przeze mnie zlecenia wymagały ponadto wielogodzinnych podróży autem. Zdarzało się, że właściwie od razu po przyjeździe na daną powierzchnię zaczynał się zachód słońca, więc trzeba było od razu startować z nasłuchami detektorowymi…. i tak przez prawie całą noc, bo tylko z krótką przerwą na sen w środku. Przed wschodem słońca zaczynało się drugą turę nasłuchów, a o świcie liczenie ptaków.

Gdy opowiadałem rodzinie czy znajomym czym się zajmuję, reakcja była zazwyczaj ta sama –  „że jak?” 🙂 Moje wyjaśnienia, co ja właściwie w tej swojej pracy robię, brzmiały dla nich dość nieprawdopodobnie.

Czasem znajomi pytają mnie, kiedy zacząłem pracę przy monitoringach przyrodniczych. Za każdym razem odpowiadam im wtedy, że było to 3 lata temu, po czym przeliczam ten czas i okazuje się, że mam już za sobą ponad 5 lat. I to jest właśnie magia pracy w terenie – czas mija niewiarygodnie szybko, nie ma kiedy się nudzić. Żeby zrozumieć jak szybko mija czas,  trzeba porządnie zastanowić się, dokładnie policzyć. Bywały takie tygodnie, że wracałem do domu by zdrzemnąć się chwilę, wykąpać i ruszać dalej w teren.

Jak wygląda Twój dzień pracy? Praca przy monitoringach to często wiele godzin dziennych i nocnych w terenie. Jak pogodzić pracę ze snem?:)

Zasadniczo albo wstaję w nocy i wyjeżdżam z miasta na daną powierzchnię o takiej porze, by zdążyć na wschód słońca albo jadę późnym popołudniem tak, by zdążyć na zachód słońca. Te dwie pory dnia są najciekawsze, wtedy na ogół najwięcej dzieje się w przyrodzie.

Pogodzenie pracy ze snem jest tutaj chyba najtrudniejsze. Sądzę, że warto robić czasem krótkie drzemki, oczywiście w najmniej istotnych dla badanych grup zwierząt porach dnia. Dla mnie najczęściej wystarczy około 20 minut i wracam do siebie. To naprawdę działa. Niestety nie da się tak na dłuższą metę i w końcu przychodzi ten moment, że potrzeba więcej snu. Nieraz zdarzało mi się, że po kilku bardzo intensywnych dniach i nocach w terenie  przesypiałem kilkanaście godzin.  Często ratunkiem była też oczywiście duża kawa ze stacji benzynowej albo jakieś słodycze – to też działa.

BLOG TS1

Co daje Ci największą satysfakcję w wykonywanej pracy?

Na ogół monitoringi przyrodnicze wykonywane są dla inwestycji, które planowane są w miejscach nieszczególnie cennych przyrodniczo, jednak i tu czasem zdarza się zaobserwować ciekawe gatunki ptaków, szczególnie podczas migracji. Zdarzało mi się obserwować odpoczywające na polach mornele, polujące kobczyki, ogromne koncentracje żurawi i gęsi.  Jeżeli chodzi o pracę w terenie, to właśnie te chwile dają mi najwięcej satysfakcji.

Jeśli nie robiłbyś tego, byłbyś…

Praca, którą mam jest na tyle ciekawa, że nie zastanawiałem się jeszcze co mógłbym robić innego 🙂 Trudno mi wyobrazić sobie siebie za biurkiem, pracującego od do…

Najbardziej nietypowa / zaskakująca sytuacja podczas kontroli?

Z pewnością przez ostatnie lata było całkiem sporo takich zdarzeń. Niektóre były bardzo pozytywne – jak na przykład dwa tygodnie temu, kiedy miałem przyjemność oglądać bandę małych niedolisków, które siedziały przy transekcie na jednej z moich powierzchni. Jedne trenowały zapasy, inne gryzły jakieś patyki albo goniły się – panował totalny chaos. Czasem jednak bywa też groźnie. Jakieś trzy tygodnie temu podczas nocnej kontroli zaskoczyła mnie potężna burza. Na szczęście byłem wtedy już w samochodzie, ale mimo wszystko ponad 40 błysków na godzinę robi ogromne wrażenie.

Praca w terenie pośrednio wiąże się również z kontaktem z ludźmi, mam tu na myśli mieszkańców miejscowości bliskich danej inwestycji. Pewnego razu gdy zapytałem jednego z mieszkańców, czy nie orientuje się może czy w tym-tamtym budynku nie ma latem nietoperzy, pan zapytał mnie czy ja je skupuje, bo mieszka w sąsiedniej wiosce i ma kilka w altance.  Innego razu, gdy wraz z kolegą robiliśmy nasłuchy w pobliżu bloku z wielkiej płyty w niewielkiej wsi w Wielkopolsce, podbiegła do nas grupa około dwudziestu dzieciaków w wieku pewnie 7-10 lat. Milion pytań z ich strony i jakoś tak przy okazji wyszło, że kiedyś któryś z nich robił „pogrzeb nietoperzy”, bo leżały pod blokiem. W ten właśnie sposób dostaliśmy swoiste potwierdzenie, że wytypowaliśmy dobry budynek, w którym może znajdować się kolonia nietoperzy. A chwilę przed zachodem słońca odezwał się detektor.

W Ambiens odpowiadasz za pracę przy monitoringach zarówno przedrealizacyjnych, jak i porealizacyjnych na farmach wiatrowych. Co było dla Ciebie największym wyzwaniem podczas dotychczasowej współpracy?

Praca przy inwestycji rozmieszczonej na rozległym obszarze. Jej początek przypadał na wczesną wiosnę, a zimą miałem mniej pracy, czyli mniej ruchu. Kiedy zaczynałem ten monitoring początkowo niełatwo było mi przyzwyczaić się do sporej liczby kilometrów przebytych pieszo każdego dnia. Na szczęście kondycja po kilku takich seriach szybko wraca do normy.

Wymarzone miejsce w Polsce (lub poza) na wykonywanie monitoringu – gdzie i dlaczego?

Trudno powiedzieć jakie to miejsce konkretnie, ale jeżeli chodzi o przed- lub poinwestycyjne monitoringi, to chyba jednak najlepiej jeśli miejsce nie będzie nudne z punktu widzenia przyrodnika-terenowca.

Czy masz jakieś jeszcze hobby? Co lubisz robić jak akurat nie jesteś w pracy?:)

Jeśli nie jestem w terenie w pracy, to staram się być w terenie z aparatem fotograficznym. Uwielbiam zanurzać się w niedostępnym dla ludzi świecie różnych dzikich zwierzaków. Bez odpowiednich przygotowań (kryjówki, maskowanie i wcześniejsza obserwacja) nie ma się jednak szans na przekroczenie granicy naszego i dzikiego świata. Właśnie te przygotowania dają dużo radości. Według mnie najlepsze chwile fotografika przyrody to te, w których nie jest ważne jakieś ekstra zdjęcie klepnięte pośród miliona innych cyfrowych kadrów, ale te, w których można odkrywać nieskrępowane obecnością obserwatora zachowania zwierząt. Niestety, nie mam zbyt wiele wolnego czasu, który mógłbym na to poświęcić.

blog TS2

Z Ambiens współpracujesz prawie 2 lata – co poradziłbyś innym przyrodnikom pracującym przy monitoringach w terenie, którzy chcieliby dołączyć do naszego zespołu?

Z pewnością będą to zaprawieni w boju terenowcy, więc trudno mi coś poradzić. Ekipa Ambiens tworzy zgrany zespół, ale z pewnością każdy kto chciałby dołączyć zostanie przyjęty z otwartymi ramionami!

Góry czy morze?

Bieszczady – tylko i wyłącznie!!!

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do newslettera