Ambiens to synonim otoczenia. Otoczenia, które powinno się rozwijać w sposób zrównoważony, z poszanowaniem środowiska, tego co zastaliśmy i troską o spuściznę, którą pozostawimy następnym pokoleniom. Z okazji 10 lat marki, w ramach cyklu “poznajmy się”, rozmawiamy z Michałem Kaczerowskim, fundatorem oraz zarządzającym w Ambiens.

W tym roku Ambiens obchodzi 10 urodziny. Pamiętasz, jakie były początki ?

Oczywiście! Jako świeżo upieczony absolwent, z dość sporym, kierunkowym stażem pracy w Wasko S.A., zdobytym jeszcze podczas studiów, postanowiłem w roku 2008 spełnić swoje marzenie o przedsiębiorczości i zbudowaniu grupy doradczej opartej na autentycznych wartościach. Chciałem robić to, w co wierzę, mieć wpływ na rzeczywistość i samodzielnie odpowiadać za podjęte działania. Ryzyko się opłaciło, choć początki nie były łatwe. Pierwsze biuro z 2 drukarkami, dużym skanerem i bindownicą mieściło się w mojej ówczesnej gliwickiej kawalerce, z łóżka do stanowiska pracy miałem jakieś 2 metry. Moimi “kolegami z pracy” byli wtedy dziennikarze CNBC Business, którzy towarzyszyli mi codziennie mówiąc do mnie z TV. Kolejne biuro to “coworking” u mojego Przyjaciela, który użyczył mi kawałek pokoju w swoim dużym mieszkaniu. Marcin, dzięki raz jeszcze ! 🙂

Co było największym wyzwaniem w tym okresie ?

Największe wyzwania to ekspansja i dywersyfikacja naszego wsparcia na kolejne segmenty, co poprzedza każdorazowo szereg analiz, spotkań i rozmów. Zawsze wiąże się to też z nowymi współpracownikami i partnerstwami. Tak było w przypadku wejścia w branżę odnawialnych źródeł energii w 2009, sieci elektroenergetycznych w 2013 czy podczas zeszłorocznego rozszerzenia rozwiązań dedykowanych inwestycjom sieciowym, z gazociągami włącznie. To duże wyzwania i zawsze ciekawe, choć czasami trudne doświadczenia jak np. w przypadku gazu łupkowego, który nie zagościł na dłużej w Polsce. Rozwój i strategia od początku działalności spoczywają bezpośrednio na mnie, choć dzisiaj mam szczęście pracować z Kasią Rudzik, która bardzo mi w tym pomaga.

Słychać, że lubisz to co robisz. Co daje największą satysfakcję w codziennej pracy, a z drugiej strony, co sprawia, że pomimo upływu lat, ciągle znajdujesz pozytywną energię?

To prawda. Może udaje mi się zgrabnie spełniać swoje marzenia, a może jestem po prostu szczęściarzem. Mam wrażenie, że zadowolenie z pracy w Ambiens czerpię na kilku płaszczyznach. Z jednej strony wiele satysfakcji daje mi świadomość, że w gronie fajnych ludzi robimy coś ważnego, że pomagamy w transformacji i rozwoju energetyki, jednej z kluczowych gałęzi krajowej gospodarki. Przy tym przyczyniamy się do spadku jej emisyjności, co ma pozytywne globalne przełożenie. Z drugiej strony, każdy zrealizowany zgodnie z naszą misją projekt daje radość. Potrafię też doceniać rzeczy małe i codzienne – podziękowania kierownika projektu zleceniodawcy, referencje, uśmiech kolegów z pracy czy nowy kontrakt. Generalnie jestem optymistą i widzę szklankę do połowy pełną, a jakby okazała się jednak pusta, szukam sposobów jak ją napełnić. Nie mam wątpliwości, że duża w tym zasługa żony, na której wsparcie zawsze mogę liczyć.

Wydaje się, że Ambiens i energetyka pochłania Cię bez reszty.

Lubię to co robię i dużo czasu w skali dnia poświęcam sprawom ambiensowym. Mając jednak nienormowany czas pracy, często moja aktywność jest nieoczywista, ale przez to też całodobowa. Wiele problemów i rebusów udało mi się rozwiązać np. na korcie, podczas długiego spaceru z psem lub w ogródku na hamaku. Potrafiłem nieraz dzwonić do klienta czy urzędnika z kortów w przerwie pomiędzy gemami. Ponadto bardzo dużo czytam, co również uważam za efektywny czas pracy.

W ostatnim okresie udało mi się jednak bez problemu wygospodarować czas na niezależną działalność doradczą dla dwóch firm w zakresie ekspansji i strategii rozwoju na rynku energetyki wiatrowej.

Większym wyzwaniem niż kariera zawodowa, w zakresie work-life balance, są teraz moje dwuletnie dzieci, bliźniaki. Córka i syn zagospodarowują każdą wolną chwilę i to dla nich i żony mam ochotę korzystać z uroków nienormowanego czasu pracy, a czasami spontanicznie robić wagary od bycia prezesem i konsultantem.

Potrafisz puścić wodzę fantazji i pogdybać co jeśli nie Ambiens ? Jeśli nie robiłbyś tego co robisz byłbyś…

Myślę, że są dwa warianty. Obydwa wiążą się pośrednio, tak jak obecna działalność, po trosze z wiatrem. Od zawsze moją wielką pasją i sposobem na życie było żeglarstwo. Były młodzieńcze pomysły i konkretne propozycje związania się zawodowo z najemnym pływaniem na polskich żaglowcach lub dla zagranicznych armatorów na egzotycznych akwenach. Dobrze wynagradzana praca na prywatnym jachcie na Pacyfiku w rejsie z USA na Galapagos brzmiała bardzo kusząco dla chłopaka, który miał na pieńku z wykładowcą ekonometrii i czekał na egzamin poprawkowy w jesiennej sesji.

Druga moja pasja, która by mogła być zawodem to klimatologia, meteorologia. Pogoda, jej prognozowanie, zmiany klimatu są fascynujące. Jako dla żeglarza, to bliskie mi tematy, z których myślę, że przy odpowiednim wykształceniu mógłbym szczęśliwie żyć.

A propos kariery i planów zawodowych. Co podpowiedziałbyś osobie chcącej dołączyć do Waszego zespołu ?

Generalnie szukamy dwóch typów osób do współpracy pod szyldem Ambiens. Jeden, to doświadczeni eksperci, liderzy w swoich obszarach działalności, często naukowcy. Drugi, to osoby młode z otwartymi głowami, chcące się uczyć i potrafiące zaoferować kreatywne, świeże spojrzenie na zastany stan rzeczy. Jedni i drudzy muszą potrafić wynajdywać rozwiązania na napotykane problemy, a nie odwrotnie. Lubię jak kandydat do pracy potrafić odpowiedzieć na jedno kluczowe pytanie “co potrafisz?”.

Ulubiona forma relaksu po pracy ?

Dlaczego dopiero po pracy :)?

Góry czy morze ?

Do czasu pierwszej miesięcznej wyprawy do Azji, do Nepalu odpowiadałem bez zawahania morze. U podnóża Himalajów bardzo zmieniło się moje rozumienie świata, zresztą na wielu płaszczyznach. Dzisiaj dostrzegam piękno i czerpię inspirację zarówno w górach jak i na wodzie, a dzieci uczą mnie odkrywania świata i fascynacji nawet podczas spaceru koło domu. Za to jestem im wdzięczny. Kto z Was był o świcie na dzikiej plaży nad Wisłą albo wybrał się na przejażdżkę po okolicy podczas największych śnieżyc ? Przygody i dobra zabawa czają się za rogiem.

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do newslettera