Akustyk dla wielu z nas kojarzy się z zapleczem technicznym i wsparciem imprez muzycznych. Natomiast akustykiem nazywamy również inżyniera specjalizującego się w analizach propagacji dźwięku. O tej ciekawej i jednocześnie bardzo odpowiedzialnej profesji opowiada Kamil Chojnowski odpowiadający w Ambiens za ochronę przed hałasem.

Akustyk, specjalista do spraw analiz akustycznych czy może człowiek od hałasu? Jakie określenie jest Ci najbliższe? Opowiedz jak tłumaczysz laikom, czym się zawodowo zajmujesz.
Nie ma no to pytanie uniwersalnej odpowiedzi. Pojęcie hałasu jest tak szerokie i subiektywne, że nie można generalizować i szufladkować. Jednym osobom przeszkadza szum strumyka płynącego w bliskości domu, a inni nie widzą problemu z hałasem mieszkając w bliskości np. głównej arterii miasta. Najprościej można powiedzieć, że zadaniem osoby takiej jak ja, jest uzyskanie kompromisu pomiędzy oczekiwaniami Inwestora planującego Inwestycję będącą źródłem hałasu, a oczekiwaniami Społeczeństwa, które w otoczeniu takiej Inwestycji będzie funkcjonować. Polega to na analizowaniu Inwestycji pod kątem dopuszczalnych poziomów hałasu i/lub proponowaniu odpowiednich środków, które pozwolą te wartości dotrzymać. Prace mogą mieć zarówno charakter obliczeniowy jak i pomiarowy. Wszystko zależy zawsze od specyfiki Inwestycji i etapu zaawansowania prac oraz ewentualnej potrzeby uczestnictwa w konsultacjach społecznych z okolicznymi mieszkańcami czy potrzebą wykonania pomiarów hałasu. Laikom zwykle mówię, że zajmuję się pilnowaniem tego, żeby im hałas nie przeszkadzał w życiu.

Lubisz to co robisz? Co daje Ci największą satysfakcję w wykonywanej pracy?
Hahaha. Objawem zdrowia psychicznego jest niechęć do pracy. Ale niestety nie da się nie pracować, więc lubię. Największą satysfakcję daje mi zadowolenie z dobrze wykonanej pracy, w której wszystkie zainteresowane strony osiągają kompromis w jak najszybszym czasie.

Jeśli nie robiłbyś tego, co robisz, byłbyś…
Kupiłbym łajbę morską i żeglował po świecie z chętnymi załogantami.

1

Jakie jest Twoje hobby? Często w rozmowach z Tobą przewija się wątek żagli.
Tak, żeglarstwo to moja pasja. Niestety nie mam na to już tyle czasu co kiedyś – za dużo pracy, za dużo obowiązków. Wszystko jednak jest na dobrej drodze, aby powrócić do tego szaleństwa. Oprócz żeglarstwa uwielbiam majsterkować tworząc różne konstrukcje często nie do końca funkcjonalne czy działające – ale no cóż, nie od razu Rzym zbudowali…

Oprócz analitycznej pracy zza biurka zdarza Ci się również jeździć w teren na pomiary hałasu. Czy masz jakieś przygody terenowe na swoim koncie? Kiedyś jeden z ornitologów opowiadał jak lokalna społeczność uznała go za długo poszukiwanego… złodzieja.

Oj zdarzają się. Bardzo często ludzie zapraszają mnie na śniadania lub obiady w zależności od tego, o której godzinie kończę pomiary. Kiedyś będąc na Wybrzeżu podjechał do mnie wielki czarny SUV z przyciemnianymi szybami. Był środek nocy. Okno się opuściło, ja z kolegą lekko zdenerwowani, a człowiek z SUVa zapytał po prostu czy nie potrzebuję pomocy, bo widział, że już prawie 24 godziny stoję samochodem w jednym miejscu i też jak on mam „blachy” śląskie. Był to pomiar 24-godzinny, a sprzęt pomiarowy był sprytnie zamaskowany, więc nie było widać, co robiliśmy w tym miejscu.

Czy farmy wiatrowe są „hałaśliwe” ? Pracujesz również na rzecz inwestycji przemysłowych oraz komunikacyjnych, masz bardzo szerokie porównanie.
Szczerze powiedziawszy to farmy wiatrowe są chyba najmniej problematycznymi inwestycjami, jeśli chodzi o hałas. Najwięcej problemu sprawiają inwestycje komunikacyjne, które bardzo często podlegają wieloletnim pracom koncepcyjnym. Zmiana przebiegu inwestycji bardzo często jest niemożliwa do przeprowadzenia lub wymaga podjęcia radykalnych działań ochrony przed hałasem. Trochę łatwiej jest z inwestycjami przemysłowymi, w których na bieżąco można dokonywać niezbędnych korekt założeń projektowych. Natomiast odpowiednio zaprojektowana lokalizacja farmy wiatrowej eliminuje wszelkie uciążliwości „hałasowe”. Oczywiście bez współpracy z akustykiem od początku etapu inwestycyjnego, nie da się wykluczyć problemów na dalszych etapach. Wszystko zależy od woli Inwestora, a bardzo często też od akustyka, jego wiedzy, umiejętności i zaangażowania.

Jesteś jednym z filarów Zespołu Projektowego w Ambiens i niejednokrotnie samodzielnym ekspertem przy własnych projektach (np. podczas analiz hałasu farm wiatrowych na potrzeby Due Diligence). Co było największym wyzwaniem podczas tych dwóch lat dotychczasowej współpracy?
Przede wszystkim presja czasu. Sama czysta „akustyka” lub nazwijmy to inaczej analizowanie inwestycji pod kątem źródeł hałasu to tylko część pracy akustyka. Ogromna część prac polega na analizowaniu dokumentacji technicznych, map ewidencyjnych, topograficznych czy ortofotomap, miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego lub uzyskiwaniu odpowiednich uzgodnień związanych z akustyką. Tego czasu zawsze jest za mało, bo terminy są często szalone. Jednak w ciągu tych lat współpracy wypracowaliśmy system, który pozwala nam pracować tak, żeby zadowolić naszych Klientów. Co więcej, cały czas szlifujemy ten system, aby było jeszcze lepiej.

Ulubiona forma relaksu po pracy ?
Na co dzień czy od „święta”? Na co dzień to chyba najbardziej lubię eskapady po lesie z synem, jazdę na rowerze, zajmowanie się ogrodem czy konstruowanie „czegoś”. Od święta to oczywiście żeglarstwo.

3

Co poradziłbyś osobie chcącej dołączyć do ambiensowego Teamu?
Zastanowić się czy ma odpowiednią wiedzę i umiejętności, a przede wszystkim czas oraz czy lubi żeglować. Dopiero zaczynamy z naszymi „Regatami OZE”, ale i tak trzeba mocną ekipę „sztormową” zebrać.

Góry czy morze ?
Jasne, że morze. H20 to żywioł najpiękniejszy na świecie.

Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do newslettera